Gula. grzech piąty



mogłabym zdobyć jedną po drugiej
wszystkie matki świata i wszystkie ich matki
wszystkie z nabrzmiałymi mlecznymi piersiami
mogłabym mieć dla siebie gdybym tylko chciała

ciekłoby mi po brodzie gęste mleko matek
kapałoby tkliwością nieznaną słodyczą
i jadem co się przemyca pod postacią soku
z drzewa dającego niepokorny owoc

bo podobno pokornie ssie się więcej niż jedną
a tylko jedna jest wiadomość dobrego lub złego
i mogłabym niechcący otworzyć puzderko
grzechu który byłby najmocniejszą bierką

której poderwanie rozsypie układy
mogłabym zdobyć wszystko
i wyssać mleko z matek

taki dzień



przychodzi taki dzień że kiedy dzwoni
telefon nie podskakujesz z radością
nie śpieszysz się żeby odebrać

kto wie –
może to sprawka cywilizacji
że zbyt łatwą stała się odległość
a może serca
które przestało się spalać i zapadło
pod swoim ciężarem
i możliwe że nie zostanie
supernovą a czarna dziurą
która pochłonie świat

a może nie – może telefon zadzwoni
i podbiegniesz do niego lekko
jak motyl

ale przychodzi taki dzień że trzeba
powiedzieć komuś (na przykład przyjacielowi)
– musimy
się pożegnać

szar





marzec 2015. Żegoty

piekło-niebo


Żegoty 25.06.15