rozstrój



czasem chce się włożyć czapkę
taką z nausznikami albo głowę
do piekarnika żeby sprawdzić
co tak szumi – nic ot historia

historyjki wydarzają się zewsząd
kiedy się tak krąży wokół Słońca
pod ostrzałem telefonów komet i wierszy

nie byłam pierwsza ani ostatnia
a mimo to zamiast spać snem uśrednionego
nagle rzygam zgięta w pół nocy

histeria byłaby nawet uzasadniona
ale mnie na nią nie stać
bo może się okazać że to właśnie tak
dinozaurom skończył się ostatni promyk

trrr trrrr



to ani szekspirowski słowik
ani skowronek ani nawet dźwięk
który przynosi poranek lub spokojną
noc –to brzdęk

elektronicznego zła
tłuczonego szkła 
i za każdym razem mojego

serca

mechanizm



Bo chodzi o to by od siebie nie upaść za daleko


daleko jest nam nawet jeśli chcę a nie chciałabym
nawinąć na nadgarstek odległość ukochać
bez względu na los i przyczyny – upada.

może gdybyś był ufniejszy może gdybym ja
umarła

orogeneza



pomimo ciszy trwającej zda się
od zawsze pod powierzchnią wrzało
nasze płyty książki filiżanki
nieustannie się przemieszczając
naciskały na siebie i wypiętrzały
zewnętrzne warstwy a z czasem
całe masy skały skorupy

i ciężko powiedzieć kiedy
wyrosło miedzy nami pasmo udręki
a może łańcuch przyczynowo-skutkowy
a może jeszcze inaczej – góry możliwości
tylko się spiąć i wspinać

żaden tam wulkan niszczący wszystko
w promieniu rzutu treścią
wylaną wprost z ziemskich trzewi
- ot lita spokojna niewzruszona skała
do której z różnych stron bezskutecznie
podchodzimy jak jacyś mahomeci