stacja przesiadkowa

trafiają tu z walizką
czasem bez krawata
tacy co się zgubili
i tacy co nie chcą wracać

siedzą czasem cichutko
czasem jakby za karę
kręcą kapelusz na palcu
piją czarną kawę

są tu tylko na chwilę
bardziej jakby przelotnie
jedni czekają bez sensu
inni czekają okropnie

a w jedynym okienku
przesmutna kasjerka
maluje peoniom
długorzęse oczęta

stacja przesiadkowa
na rozdrożu węzeł
tymczasowa przystań

tymczasowe miejsce

koniec sierpnia























żegoty 29-31 sierpnia 2019

wiersze nie rodzą się ze wszystkiego

nie ze wszystkiego rodzą się wiersze
Norwegia nie ma mojego wiersza
nie ma mojego wiersza Syberia
a taki winniczek ma
taki co tu kiedyś mieszkał
ale już nie żyje bo ślimaki żyją krótko
zaczynają się różkami
a kończą pod butem
(także w Norwegii chociaż tam
jakby trochę mniej)

nie ze wszystkiego da się zrobić wiersz
nie wszędzie jest miłość i śmierć
i właśnie o tych miejscach gdzie są
nie da się zrobić  (wyjątkiem jest ten winniczek
ale on jeszcze wtedy żył i był zacnym
ojcem i matką rodziny jak na obojnaka
przystało)

świat nam serwuje tysiące tematów
stron słów dostarcza interpunkcji
jest pod dostatkiem wszystkiego
ale nie ze wszystkiego rodzą się wiersze
one się rodzą z niczego

tylko czułość

jeden plus jeden
pierwiastek z czterech
zero które jest
najważniejszą z liczb

liczba populacyjna
liczba Dunbara pech
chaotyczne ruchy cząstek

jak mamy upiec chleb
w tym jeszcze nierozgrzanym
pierdolniku

jak mamy uciec (się)
do modlitw które nas nie gonią
od głosów w słuchawce telefonu

w imię którego nie jesteś
sobie w stanie wyobrazić
ja ciebie poznaję
na wieki wieków

amen