sąd ostateczny

błogosławieni szlachetni mężowie i niewiasty
 albowiem zajmą poczesne miejsce
w ogrodzie pozostawionym
przez Wielkich Rodzicieli

 do królestwa nie wejdzie
- pan Stasiek
- cudzołożnica spod 30-tki
- baba z poczty
- pies sąsiadki (co wszystkim sra na wycieraczkę)
- i Kwiatkowska

 - i obecna młodzież 

o mieczu

gdyby to on był przodkiem
powiedziałby – walcz
pij i tańcz i kochaj

to dolna krawędź
i górna
- ostrze

gdyby mógł wydać we mnie dźwięk
zadźwięczałby
donośnie

przeniknął serce
jak najszlachetniejsza stal
i czułabym

jego posmak

h.

źdźbło białej trawy
mróz zważył zieleń łąki
opadła mgła

umierajmy

umierajmy
z uśmiechem z życiem w gardle
umierajmy cwanie nie na chybcika
nie ot tak nie znienacka
umierajmy ładnie

z patosem z teatrem
bez kurtyn ale z kulisami
w lektykach umierajmy
w miastach

na tronach z zadowoleniem
z trucizną w uchu
pod powiekami
z gniewem

umierajmy z życiem
z życiem żwawo i szorstko
z ręcznikiem pod pachą
i ze szczotką w dłoni
jak mieczem

umierajmy cicho skwapliwie
krok po kroku ostrożnie
ostrożnie umierajmy
nabożnie

w najwyższej
estymie