(Wincentowi)
to jest pierwszy dzień bez twoich butów
mój boże jak to wytrzymać
jak to poukładać sobie
i na jakich prawidłach
wstaje się rano i wkłada ranne pantofle
które boleściwie przypominają anisłowem
że ciebie zabrakło
akurat dziś jak nie dzisiaj
zasada pierwsza
- obuwie wyjściowe winno być
wyczyszczone na wypadek
wychodnego
zasada trzecia (drugiej nie pamiętam)
- kalosze
nie służą niczemu
zwykle izolują przestrzeń alfa
od przestrzeni beta
*
przestrzeni po butach jest akurat tyle
na jakieś dwie stopy
w głąb planety
mój boże jak to wytrzymać
że z takiego powodu
odszedłeś
krajobraz po bucie [płócienne zasłony - tryptyk]
Etykiety: z księgi zamiłowania
Pitcairn
to nasza wyspa – buntowników
którzy spalili swój statek
pozbawiając się (o słodka ironio)
drogi ucieczki
do brzegu jakieś osiem tysięcy
dni i nocy hektolitry wody
pod kilem
ten spłachetek gruntu
pochodzenia wulkanicznego
stał się nam
domem
jedyną opoką
piekłem
i rajem na ziemi
w węzłach wiatrów i fal
do stałego lądu jakieś osiem tysięcy
przekleństw nieufnych gestów
gestów przyjacielskich
gestów miłosnych
gestów
nierozpoznanych (jeszcze
a może nigdy)
gestów wbitych w szmaciany chodnik
wydarty spod żebra ziemi
wydarty morzu z gardzieli
naszej straszliwej tratwy
Etykiety: odbicia w piasku
Subskrybuj:
Posty (Atom)