niedobrze

sobie siedziałam i było mi niedobrze

leciały rzeczy różne na stronie

na uboczu siedział kot – robiło mi się

coraz źlej niedobrzej bo jeszcze dodatkowo

mam alegorię na wszystkie wiadomości

i o niefortunności na sierść

na kłaki czyli na każdy kęs niedobrego

co nam się wpycha do gardła a niechby

tam się wpychały orzeszki pyłki

a z nimi przynajmniej jakaś

możebność zawierająca ślady

zawierająca treści

złe

  a czasem przychodzi do ciebie złe
i choć bardzo się starasz jest
jest w twojej herbacie jest w kapeluszu
kiedy siadasz na kiblu to i tam
jest

 wypędzasz złe bo jest
złe a ty wiesz że złe jest złe
tak bardzo się starasz
ale czasem ono bardzo przychodzi
i jest
w twoim kapeluszu
w twojej herbacie

wycinka

 

prędzej żeby drzewo cię nie ubiegło
jeszcze wyrośnie i wyśpiewa wszystkim
bo wszystko zapisuje – wszystkie pogody
serca wycięte na korze których absolutnie
nie można nikomu pokazać ani zwrócić

 szybko bierz sprawy w dłoń – spluń
i weź zamach zanim buk klon czy dąb
zamachnie się na ciebie gałęzią zasypie
stertami liści których nigdy nie zapisałeś
których nigdy
nie otworzyłeś

 chwytaj stylisko chwytaj niech
drewnianym głosem zaskrzypi brzoza
zaczynając się w chmurach i kończąc
pod twoim  carpe diem

nie dociekam

 

Nie dociekam na ciężkie czasy nie narzekam

Żyję tak lekko jakby świat się nie rozpękał

Nie rozpadał i żeby nikt nie gadał

Noszę w rękach parasol noszę i nie stękam

Jest luz

Jak gdybym zamiast głowy posiadała guz

Niewrażliwy bo już otłuczony i bez żadnych

Ceregieli próśb wbijała  guzem gwóźdź

Nie dociekam

co złe to jak karaczan ja przeczekam

Prześledzę nuklearny film spod bunkra koca

A nocą wyjdę żeby trochę wziąć powietrza

I się nie wstydzę że omijam że tak zwlekam

Z tą ewolucją wychodzeniem na człowieka