Karma wraca...

Żegoty 24.02.18, cienkopis i kredka ołówkowa

platoniczna miłość



z niej nic się nie urodzi
nie wyrośnie drzewo nie będzie płaczu
nad dziurą w piasku – ona sama

jest jak dziura najpierw się w nią wpada
później długo leci samotnie i ląduje
nogami do góry

siedzi się chwilę później i wybiera
suchy żwir spomiędzy zębów
i wtedy można już zgrzytać

albo zasilić kolejnym wierszykiem
niezliczone rzędy poetów