Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głośniej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głośniej. Pokaż wszystkie posty

postępowanie wsteczne

rybę zacząć od ogona
sama zaczyna się od głowy więc po co
to powielać
i nigdy nie skończyć

od dupy strony strona niesie w sobie
optymistyczną możliwość że przy samej głowie
pojawi się sens – zatem to będzie
objawienie
którego wszyscy oczekujemy

(w podobnej skali przeżycia byłoby ponowne
przyjście mesjasza
albo eureka wyłowiona przypadkiem
z dna wanny)

w akwenie czaszki
pływają cudownie rozmnożone
stada symboli i lepkie macki
wyciągają zdania-ukwiały
jednym słowem - pierdolnik

zacząć mówić od końca
zacząć żyć od końca
ten paradoks pozwoliłby dokończyć
radośnie i z sensem
na samym początku

zeskrobać wszystkie łuski
ruchem pod prąd
zrozumieć co tamta blondyna
mówi do ciebie

*

II

kupując dwa razy więcej węgla na opał zakładamy
że zima przyjdzie wcześniej zostanie dłużej
i będzie surowa


*

szczere pole

kiedy w szczerym polu staną pierwsze mury
stanowiące naszych schronów ściany
pojawią się parkany osłaniające
nasze uprawy ogrodowe
to już nie jest szczere pole

*

wersja paszczęką

spotkanie

zapytał mnie kiedyś obcy
wędrowiec co szedł ot przed siebie
gdzie jestem - skąd jesteś
wyświęcony niebem z wieńcem winogron
na ciemnym czole
zmęczony bachus co rzucił kolumnę
by się samopas wypuścić w drogę

ja z tej krainy w której się trzeba ogrzewać
sercem nie słońcem
tęskniąca
za jaskółkami południa
antyku bielszego niż tutejsze śniegi
i żłobionego głębiej niż glina na drodze
którą codziennie mieszam pod butem

staliśmy przeciw
on drżąc w gorączce zimnych pajęczyn
ja płonąc winą nadmiernej śmiałości
swej odpowiedzi

staliśmy przeciw z chłodem u stóp
próbując wiązać glinę z marmurem

*

a tutaj czyta i grrra Draco





a tu wersja bezmuzyczna wu (klik)



a tu wu piłowana i bita bacikiem przez Drako versja robocza

kontakt

B milczy S się nie kwapi
B milczy dalej S nasłuchuje
B po drugiej stronie ściany
przykłada ucho do ucha S
dochodzi do połączenia kanałów słuchowych
w taki sposób że mogą usłyszeć
własne niesłuchanie

po chwili

S robi dźwięk B go odbija
S odbija odbicie a B zamyka dziób
teraz przesuwają się po ścianie równolegle
choć w przeciwne strony
- wynika różnica jakichś
30 centymetrów

B robi dźwięk S wkłada go sobie do ucha
i milczy B beczy S nie może tego znieść
wypuszcza dźwięk drugim uchem
echo uwolnionego dźwięku trafia do ucha B
i blokuje je na dłuższy czas

po czasie

S sunie wzdłuż ściany zastanawiając się
nad przyczyną głuchoty
w obu pokojach zaczynają zbierać się
wykorzystane głosy

*

ty zawsze przy mnie stój

mój drogi Wojdasiński aniele mój
przysłany na potrzeby armii
zjednoczonego ciała i ducha
jak broń nieśmiertelna przed złym
a nieobecnym

twoje gazetowe spodnie zafrasowane
w kant czoło mają mi być tarczą
a noszą znaki bolesnego wypadku
z obiegu

kochany Wojdasiński nawet imienia nie masz
a powinieneś nosić na karku jakiegoś
błękitnego Gabriela Michała
jak misterny węzeł tobie zaś nadano
nazwisko i numer w ewidencji spóźnień

z ramion wyrastają zmiotki
doskonale poznaję te gęsie skrzydełka
którymi ciotka Adela strzepywała z etażerki
pozostałości po książkach

szare kikutki wytarte od skwapliwie wykonywanej
świętej pracy daleko nie polecą nie poniosą
tak więc zmuszony jesteś krok w krok
siąkając nosem iść za mną

gdy w obliczu srogiej zimy
i stale się rozpadającej
gdy papier jest marną drogą

*

jesienne śródpole

wyły za mną łopiany
córko dziada czy byś mogła
wstać i zagadać
albo zmilczeć

zaszumiały osty
siostro
gdybyś kolczyk zagubiła mogłabyś
nie krzyczeć

zwisły kukliki
jesiennie zwisły i zawinęły płatki
ach już nie jesteś gładka
matko

zrumieniły się głogi róże
pękato
z cynobrem poranka
zachodu pałatką

aż jastrząb w jarzębinowy gąszcz
zanurkował by kurę

upolować

córko
siostro
i
matko

*


Federico i Gelsomina

wędrówki pod północnym namiotem
na słoniu wózku i piłce
na rowerze

wędrówki na okrągło z nosem jak śliwka
w wyciągniętym swetrze

i niby jest
drabinka
aż pod sklepienie jest drążek

są puste oczy gwiazd jak dwa talerze
gołębie na wstążce


*



statki z papieru

nie chcę żebyś mnie widział
przez wiersz. nie chcę żebyś
żebra moje wyginał jak wersy
wręgi statków

galery pokrywają się nalotem kiedy
zanosisz się słowem nie płaczem
maleńka

jeszcze mnie patrz jeszcze
ciało jest ciemne jak opłatek
składany z razowego ziarna
cukru białek

i boli

jeszcze mnie pamiętaj
wysłów
z głębokich kartek


*

tutaj muzyka do statków z papieru. Autor Draco

Zabawkowy (z rozmów lali i ceratowego)

tam jest świat mój piesku
za tą szklaną szybą. świat. prawdziwa zima
i mróz. i nawet nie można przylgnąć
nosem bo zaraz przymarzają
im mordki. popatrz Guciu

w taki mróz to się tylko całować
mogą chyba pluszowe zabawki
jak my. nie prawdziwi ludzie.

tu jest świat. zima





(Fot.Andrzej Jankowski)