Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennik zamarzania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennik zamarzania. Pokaż wszystkie posty

wiesz co robisz

wiesz co robisz? zapytał mnie ojciec
jeszcze za życia jeszcze wtedy wiedziałam
i byłam pewna tak wielu rzeczy

dziś jestem

nieco inna może bardziej wyspana
może mniej i myślę o matce
która  aniemówiła
że ja ci mówię ty nie tego nie rób

dziś jestem

starsza straszniejsza brzydsza
może bardziej skołowana
może mniej

i nie wiem
co robiłam

kołysanka dla kochanka

śpij kochanku
księżyc zza firanki
wysuwa srebrną podwiązkę
a ja złe sny
wezmę na wstążkę
i poprowadzę na pasku
tak po pensjonarsku
będą ci się tłumaczyć
opowiadać
zagadać będą cię chciały
wybadać a ja spać
będę
wtulona w twoje futro
aż przyjdzie

jutro

II

kupując dwa razy więcej węgla na opał zakładamy
że zima przyjdzie wcześniej zostanie dłużej
i będzie surowa


*

I

jeśli wierzyć starożytnym zapiskom na murach
domów pompejańskich mieszkańcy mieli te same kłopoty
co my

nad dachami

to Józef który leci
ponad dachami kościołów
choć nie jest moim patronem
patrzę na niego z zachwytem

bo tu na dole szaro
a kostki chodnikowe
są jak kamienne tarcze
na głowach krokodyli

chodzi się twardo potyka
utyka w szparach pomiędzy
i w rozpadlinach zębów
skręca co krok to kostkę

a tam ponad dachami
kwitną białe lilije
i tam jest zachwyt i wolność
i świętość nad tym zachwytem

tutaj jest głucho i ciężko
słońce skacze jak piłka
cienie szyją jak szydłem
tną buty murom kościołów

a tam ponad dachami
Józef z brodą na skrzydłach -
patrzę na niego z zachwytem
choć nie jest moim patronem

stan posiadania

niebo nie jest własnością niczyją
więc nie można za nie
zapłacić
za to piekło ma już swoich
właścicieli
dość konkretnych

doświadczalnie

jak mówią wyniki badań ja
i moja butelka jesteśmy bardzo związane
gdzie się nie pojawię
pojawia się ona

gdzie się ona nie znajdzie
tam jestem ja z kwiatami szkłem i orędziem
na podorędziu

ci co ze mną piją mówią co za różnica
ci co piją za mnie krzyczą- wiwat
ci co do mnie piją mówią amen

niech tak się stanie

błąd Aspazji

nie nie czuję się jakoś specjalnie
dotknięta
wiem to nie był dobry moment
ja się spóźniłam pan wyszedł
zbyt wcześnie
miał pan zupełną rację

ja to rozumiem
pan ma terminy musi dotrzymywać
umów a ja nie chciałam
być umowna

klasyczna sytuacja
proszę nie przepraszać
to ja powinnam

poufne

udajemy że nas nie ma w tym celu
stajemy twarzą do ściany i wyłączamy telefon

między nami

przestrzeń się wtedy otwiera pociąga
to chłodne uczucie przestrzeni bez ośrodka
przekazywania drgań

zastoisko

ile to jest warte - garść wierszy
głos z drugiego końca
pokoju do którego nikt nie zaprosił

parę słów jakich nie można
wypowiedzieć i trudno uwierzyć
w nie lub siebie jeśli
szybko się kończą

wszystko zmienia się łatwo
jeszcze łatwiej za stoi

dziennik zamarzania

dziennik zamarzania wydarza się . budzisz
i wiesz, że zamarzasz. czasem, rzeczy
nie mówią się prawdziwie, podobnie jak ludzie, którzy tym
rzeczom towarzyszą.
a ponieważ nie wiesz, czy to właśnie
dziś, czy też może się tylko zdaje, zastygasz niepewnie.

granice

dlatego pisze się dziennik. zanim zamarznie. udusi. zanim się ostatecznie rozsypie.
dziennik zamarzania jest deską.

lulu drewniana lala

obudziłam się z pieniążkiem
w buzi – ślinianki pracowały
na niekończącej zmianie

kto zrobił sobie skarbonkę
ze mnie – ile wyjął ile włożył
czy mówił skarbie

obudziłam się zalana
potem
a nie to było wcześniej
zanim się obudziłam

pasożyt

gdzie
i w którym gnieździe zaczyna się
świadomość
gdzie się lęgnie rośnie decyduje

o tym

kto i kiedy ma zostać
wyrzucony kto spokojnie będzie
tkwił jako tu potrzebny

pierwsze słowo – kuku
wesołka co czerpie korzyść
z wyrazów

uznania
dźwięczności
całych wierszy

czy też czyjeś zdanie
sobie sprawy jednoznacznie budzi
w instynkt obrony

na straganach od lat to samo

mam po was panie jeszcze kilka pamiątek
rzekła Ofelia - domki

deszcz/pogoda i ciupagi
z napisem „Elsynor” kwiaciaste chusty
czaszki-popielniczki made in Yorik
garść fotografii

zaskakujące jak potrzeba
pieczołowicie przechować złamany
papier i nie móc

pozwolić oku się zapomnieć
albo musieć
przywiązać się do tego że coś
wyszło na prawdę

a strumień wzbiera
jeszcze raz przed wejściem
do tej samej

uczulenie na gatunki inwazyjne

między domem A. i miastem B.
wyrosły krzewy kolcolistów
wiosną zakwitły żółcią a później
zaowocowały
strąkami na kwintę jesienną pluchą

i dobrze

by się to wszystko skończyło jednak
wyrosła też przesieka dziura
w murze którą miasto B. próbowało
się wcisnąć przesączyć

(ekspansja nagle obcych
osobników
budynków i problemów
zmiany mieszkań)

na szczęście nie pomagały liście
nawet te wiecznie zielone zimotrwałe
ciernie
bo miasto jest chłodne niechętne

a psik – kichnął dom

trzydziestyktóryś

mój drogi

jest
to zła godzina- on
tego nie uczynił
nie wczoraj

nie dziś -niech biją dzwony
pogodzimy się z tym dźwiękiem
cudownym

blaszane paszkwile ślą nam
i jej - Ryfce
co nie odwróciła oczu kiedy orszak
matki boskiej

jeszcze szedł

Ψ

za prawdę poddaję wam wątpliwość
że oto jestem

cholera tylko nie wchodź do pokoju
póki nie otworzysz drzwi mnie nie ma
a jestem żywa i istnieją możliwości
póki mnie nie urzeczywistnisz
ze mną siebie

nie zaglądaj bo to zrodzi nowe

miliony rozszczepień
światów w których w ciebie uwierzę
albo wyskoczę przez okno albo
stracę władzę
nad sobą spadnę w otępienie

i w końcu umrę tam
gdzie jesteś

elementy kombinatoryki

z przypadku staliśmy się rodzicami
tego stanu rzeczy?
odrapanej wersalki i nowej rączki
przy szafie której nie chwytam


[bo]

boję się jej dotykać żeby nie potrącić
ciągu przyczyn i nie zakuć w łańcuch
tego co się zdarzyło już chyba raz ostatni
(mam nadzieję)

[z przypadku]

mieliśmy wszystkie losy w rękach
skutecznie je formując na kształt
skutków
(prawdy?)
podobieństwa

jak gruszki

Święty Antoni to jest modlitwa tej
co zgrzeszyła myślą mową uczynkiem
i zaniedbała ukrycia tego wszystkiego
pod ceratą

Antoni od pieca chlebowego i od szukanych
zgub mnie teraz ukryj pod językiem
jak cienki płatek mąki jak niechcianą

odtrąć plotkę że istnieje jeden
ciepły sens tego całego

gdyby nie

upiecz mnie w popiele
zasyp

bez tytułu

ucho na ścianie czeka
kiedy podejdę
zacznie się odpytywanie z sensów
i po co to wszystko
żółty dom w Arles i drugi
wśród błot gdzieś na zapomnianym odcinku

/czasu
drogi/

czy zgubienie ucha pociąga
za sobą stratę palca
ta sama samotność którą już i tak
się hodowało na rabatach pieczołowicie
podlewając ludzką ciekawość

sąsiedzi słuchają chętnie
każdego szelestu
i boją się że to karton
kiedy odchodzę pilnie stukają
szklankami

podczas tego codziennego toastu

myślałam o tym jak biegłeś
za nim
posądzono cię o marnotrawstwo
dobrego ciała
zmysłową chorobę
drzwi