złe

  a czasem przychodzi do ciebie złe
i choć bardzo się starasz jest
jest w twojej herbacie jest w kapeluszu
kiedy siadasz na kiblu to i tam
jest

 wypędzasz złe bo jest
złe a ty wiesz że złe jest złe
tak bardzo się starasz
ale czasem ono bardzo przychodzi
i jest
w twoim kapeluszu
w twojej herbacie

wycinka

 

prędzej żeby drzewo cię nie ubiegło
jeszcze wyrośnie i wyśpiewa wszystkim
bo wszystko zapisuje – wszystkie pogody
serca wycięte na korze których absolutnie
nie można nikomu pokazać ani zwrócić

 szybko bierz sprawy w dłoń – spluń
i weź zamach zanim buk klon czy dąb
zamachnie się na ciebie gałęzią zasypie
stertami liści których nigdy nie zapisałeś
których nigdy
nie otworzyłeś

 chwytaj stylisko chwytaj niech
drewnianym głosem zaskrzypi brzoza
zaczynając się w chmurach i kończąc
pod twoim  carpe diem

nie dociekam

 

Nie dociekam na ciężkie czasy nie narzekam

Żyję tak lekko jakby świat się nie rozpękał

Nie rozpadał i żeby nikt nie gadał

Noszę w rękach parasol noszę i nie stękam

Jest luz

Jak gdybym zamiast głowy posiadała guz

Niewrażliwy bo już otłuczony i bez żadnych

Ceregieli próśb wbijała  guzem gwóźdź

Nie dociekam

co złe to jak karaczan ja przeczekam

Prześledzę nuklearny film spod bunkra koca

A nocą wyjdę żeby trochę wziąć powietrza

I się nie wstydzę że omijam że tak zwlekam

Z tą ewolucją wychodzeniem na człowieka

podróż

 

Już nie da się szukać kreatywnie – sieć

Proponuje ci tylko te rozwiązania

Które już znalazłeś znasz i które przynajmniej raz

Zatoczyły koło bo historia toczy się

Podobno w dal poskrzypującym kołem

I choćbyś przesłuchał wszystkie słowa świata

Zawsze brzmisz w nich tak samo – wciśnij play

I na końcu każdej listy zawsze jest Cohen

stulecie winnych

 stulecie winnych

zima i wilkom ślizgają się łapki
w tivi trąbią o okrucieństwie
na zakręcie
gumiś Haribo opity alkoholem
naśladuje pług śnieżny
trochę strach trochę się nas ima
wstyd i zakłopotanie
co zrobić z zimą

pomarańcze zimy












 Żegoty 07.02.21

księżyc

 lubiły go wszystkie dziewczęta kobiety
słały mu uśmiechy i swoje wiotkie ciała
zapakowane w koperty

 lubiły go matki zdejmując wieczorem
pranie zawieszone na sznurach
rozciągniętych pod czujnym okiem
wąsatych ojców 

lubiły córki mażąc przed lustrami
cienie pod okiem  - i tylko on
nie wiedział
kogo lubi

ani rusz

 

chociaż czasem podróżowałam nigdy nie byłam
w żadnym obcym kraju egzotyki
dostarcza mi nauka języka angielskiego
online bez trzech zmysłów które są zajęte
i kiedy dwa pozostałe trudzą się prezent simple
trzy odrzucone balują na całego
po pierwsze liżą biurko po drugie
niuchają sobie po trzecie gładzą wszystko
co stoi im na drodze – o niepokorne
niewykorzystane
moce