Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobry dzień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobry dzień. Pokaż wszystkie posty

nasi drodzy zmarli

 

być może czasem widziałeś jak umarli
przemykali skrycie po niebie
jak spadające gwiazdy

nie chcieli kłopotać
synów córek matek innych ciotek
czasami niechcący błysnęli
złotym zębem okiem a ty wtedy
wypowiadałeś to ważne życzenie
i gorączkowo czekałeś

dziś umarli tną niebo wstęgą
szerokopasmowo unoszą się z dymem
okolic Mariupola, rzeki Kongo, wzgórz Golan
dołączają do nich nasi drodzy zmarli
wyzbywszy się uprzedzeń nacji
zostawiwszy pochowane w szafach
stroje narodowe i pod materacami łóżek
czarnogodzinne zapasy

wiją się w rzednącym powietrzu
przysłaniają światło gwiazd
sprzed jeszcze miliardów lat
dobre stare światło

naszych drogich zmarłych już nic nie obchodzi
tlą się na nich powidoki snów i przekonań
ich bezciała mieszają się jednorodnie
z bezciałami Mariupola, Wzgórz, Konga

ich wszystkie bezciała bez marzeń
dymią w szeroko rozdarte
gardło wszechświata tam utworzą nową
neutronową gwiazdę całkiem nowy układ
całkiem nowych zdarzeń

susza

 Przez otwarte okna z mieszkań wylewał się żar i podnosił sukcesywnie atmosferę na placu.
Ludzie, którzy uciekli z rozpalonych salonów i gorących sypialni, gromadzili się pod rachitycznymi patykami w nadziei znalezienia choć odrobiny wspomnień, tych z opowieści babek, ojców i starszych ciotek, że kiedyś był jakiś cień, jakieś liście, że drżano również z chłodu, nie tylko wtedy, kiedy wyliczanka padła na sąsiadkę, brata, na współlokatora. Atmosfera ponurej niezgody gęstniała zatykając czopami wyschnięte gardła. Na próżno.