rachunek



czas zakończyć sprawy
nieaktualne – spisać
na straty niewykorzystanych
narzeczonych kochanków zweryfikować
tych potencjalnych i też spisać

wiele rzeczy uregulować
rachunki posiłki brwi
(przynajmniej jedno z nich)

wyczyścić kąty konta kąciki
ust i oczu – przetrzeć je wszystkie
dobrym środkiem odczulającym
i jeszcze

otworzyć okna usta ramiona
i serce na nowe
powietrze

kochankowie

fla, żegoty. 19 XII 2015

podsuma



w mijającym roku przeczytałam znacznie mniej/więcej*

(niepotrzebne skreślić) książek niż wymagał challenge

obejrzałam jakiś srylion pięknych ciał pięknych kobiet

bez skutku bo żadna z nich do mnie nie przyszła

i od żadnej się nie zaraziłam

urodą linii wręcz przeciwnie tu i ówdzie się skrzywiłam

(w innych momentach posiwiałam)



obejrzałam też kilka filmów wbrew ogładzie i kulturze

i szczeremu poleceniu znajomych (Ps: mam nadzieję

że na sądzie ostatecznym uratują mnie komedie romantyczne)



nie obejrzałam żadnego mordu (nawet rytualnego) choć podobno

jestem za świadomością z czym co się je – po prostu nie mogłam

(zdradziłam swoją świadomość / albo po prostu stchórzyłam)

sprzeciwiłam się też swojej świadomości i przegrałam wybory

 w miernym stylu nawet nie wiedząc dokładnie dlaczego i który pionek

był moim kandydatem – w tym czasie


zdechł mój kot parę innych równie ważnych osób których nie wspomnę

odeszło -jedni bardziej

namacalnie a inni po prostu zaczęli być

daleko



w pracy plus i minus – to jedyne czym żyję czyli normalnie

w miłości już nie ma klasycznej wojny i chciałabym powiedzieć coś

mądrego i piszę te pierdoły będąc zupełnym głuptasem

widok z końca świata na drugi świat



już był w ogródku ale umarł w butach
do tego cudzych i jak teraz zmartwychwstać
i gdzie na jakich kartach zimnych wrzosowiskach
bez własnej buty przynależnej gloriom

jaka mu teraz będzie chwała i kto ją zbierze
kto ją między bajki włoży i ocali
gdy rękopisy spłoną kto mu drogę wskaże
węglem przez popioły do wiecznej walhalli

może lepiej było usnąć za kominem
jak ten świerszcz co kochał drewnianego chłopca
może było lepiej zostać skurwysynem
niż się w cudzych butach błąkać po manowcach

chyba















12. listopada 2015. Żegoty

bolid



to była jakaś straszna piękna łuna
nigdy jej nie widziałam no to był obłęd

myśleliśmy że to spada
jakieś ciało niebieskie

a tymczasem nic na ziemię nie spadło
żadna klątwa błogosławieństwo ani nawet choćby
okruch żelaza

patrzymy w niebo zaalarmowani
że to właśnie dziś że dla nas oderwie się kawałek
komety ba może nawet samej
gwiazdy – pokona atmosferę
powszechnej niechęci i napięć i się nie spali
tylko dotrze do nas dotrze
i ryjąc grunt podzieli nas wreszcie
ogólnie i ostatecznie jak damoklesowe ostrze

na zwiniętych i nagich

Marta i Adam






















Żegoty 03 X 2015

szrony, mgły...



















Żegoty 28.10.15