uważaj

 

uważaj kiedy przechodzisz po pasach
leżą w trawach wszędzie a gdy poczujesz się
tak bezpiecznie spokojnie wstaną
i rzucą się kiedy tylko tak właśnie się poczujesz

uważaj że to twoje miejsce zostało
oswojone że zdjęto z niego dzikie piętno
i teraz służy tobie i nic bardziej mylnego
leżą w trawach i obserwują czekają
na pierwszy błąd niech no tylko
kawałek stopy wyląduje poza białą
farbą przejścia

uważasz że to już koniec przeszedłeś
test na drugą stronę zostawiłeś za sobą
te swoje śmieszne lęki dzikie nieoswajalne
rzeczy przydrożne
że nie przeskoczą ale nic bardziej mylnego
uważaj to jeszcze nie jest
koniec

wyjdź

 żółty nie
zielony nie
różowy nie
kobaltowy też nie
w takim razie który?
i dlaczego nie?

sen

 miałem sen pieśń o tym śnie
przeszywała ściany pikowała w niebo
burzyła całe miasta – falowce
podnosiły się i upadały inne
drapały rozpaczliwie chmury
usiłując się ratować słyszeliśmy

dźwięk zawodzącego słońca
uparcie na nucie C zapadała ciemność
sadowiła się za paznokciami
w kącikach ust i ulic zapadała

pod ziemią podnosiły głowę 
blade korzenie węszyły wyciągając
ciała w stronę ostatnich źródeł ultrafioletu
w stronę jedynych źródeł ultrafioletu
poza nimi nikt nie przeżył a ja
miałem sen o tym wszystkim ale go nie pamiętam

eratyk

i oto jestem jak skała czuję się skałą spływają po mnie dni i miesiące
a ja trwam nieporuszony niczym nieskruszony cichy przypominam
te dni kiedy szarpały mną wichry fale zabierały ze sobą
żeby oddać po chwili i znów pociągnąć głębiej w przestrzeń
pamiętam dzień który zatrzymał się na skraju lasu
gdy trzymałem w dłoni twoją pierś jak ziemską kulę
i była kulą ziemską była ziemią niebem była całym horyzontem
rozrastała się jak wszechświat i zapadła w rytm twoich sennych oddechów
przytulałem ucho do kory twojej skóry nasłuchując tajemnych
plusków i szeptów które tylko ty znałaś ale nigdy nie wyjawiłaś
posłuszna popołudniowemu bóstwu letniej drzemki
dzień patrzył na nas a później odskoczył spłoszony kiedy się zerwałaś
z uwięzi snu gwałtownie otwierając oczy jakbyś wcale nie spała
taką cię pamiętam kiedy stoję mocując się z suwakiem kurtki
w zimowym deszczu i jestem jak skała