z marcepana i ty malowany
cukrowy słodki pochowany w koszyku
pod tysiącem strzech pod którymi tak samo
matka szoruje gary a ojciec rodziny
pije święconą wodę za każdziutkie zdrowie
baranku jak baranek zaprowadzony na rzeź
na wieś do miast pod słomę za grube tynki domów
wystawiony na pokaz w ten dzień zmartwychwstania
jak dziś odrzucisz kamień pobłogosławisz komu