rysy

 rysy mojej mamy
zapisane w pamięci
są pełne strachu

 strasznie się boję
że nie udźwignę już ani jednego
dnia z nią

 dnia bez niej

Piosenka o Kiedyś

 

tak się nam posypały dni zimowe dni ciemne

niebo sploty ma lnianej tkaniny

nad dachami na sznurach szarych dymów z komina

zawieszone szare śniegu pierzyny

 

I już noc się pochyla nad pieniążkiem latarni

Tłumiąc wszystkie hałasy i szepty

I przemyka w zaułkach jak przechodzień ostatni

Echo słów zawieszone nad Kiedyś

 

w mglistym Kiedyś nad rzeką Nieprędką

spotkamy się na moście przypadkiem

by pożegnania wymienić ukradkiem

zanim je rzeka zaniesie do Zawsze

 

tak będziemy milczeli na brzegu

patrząc w niebo dla wszystkich już inne

postoimy jak zbiegowie z uliczek

we wciśniętej pomiędzy nas zimie

 

jednym piórkiem opadłym rozpętała się zamieć

jak z poduszki znienacka rozdartej

przysypane spojrzenia gesty też zasypane

i już słów nowych szukać nie warto

 

czasem jeszcze przez okno wypatruję gołębia

czy przecina zziębnięte podwórze

ale ślad na gałęzi  mrozu igły strząśnięte

przyszpilają myśl o tym że wkrótce

 

w mglistym Kiedyś nad rzeką Nieprędką

spotkamy się na moście przypadkiem

by pożegnania wymienić ukradkiem

zanim rzeka je zniesie do Zawsze

 

i będziemy milczeli na brzegu

patrząc w niebo dla wszystkich już inne

odejdziemy od zbiegu uliczek

rozpłyniemy się mgłą po dolinie

co nie jest twoją winą

nie jest twoją winą – granica
stal zimno ostrość – nie wiń się za to
przecież nie ty ustalałeś że to wszystko razem
zestali się w jedność i natychmiast rozsypie
na pojedyncze kolce na szron na szybie
to nie jest twoją winą przecież
– nie ty wybierałeś
nie jest twoją winą drut ani krzyż
kolczasty żywopłot przecież rośnie sam
nie jest twoją winą tabliczka –
zakaz łajz zakaz wejścia na posesję wyjścia
na brzeg nie jest twoją winą że akurat ktoś
wbiegł i został wymazany –śnieżką kulką pismem
urzędowym przerzuceniem za most
za ogrodzenie
na czysty śnieg


nie martw się kochanie

 nie martw się kochanie nawet jeśli
teraz się rozstaniemy to przecież
jeszcze nie wieczność nawet jeśli na zawsze
to też nie wieczność a więc
się nie martw bo nawet zmarli
nie żyją więc żywi
nie powinni się martwić