anthropos vs atropos



podeszliśmy do rzeczywistości onirycznej
tak jakby miała być naszą
rzeczywistością – posadziliśmy migdałowe drzewo
którego wiotkie korzenie miały wedrzeć się pazurami
w twardą skorupę teraz a gałęzie szumieć
w wiecznym nurcie czasu

nic bardziej mylnego – wystarczył jeden motyl
gdzieś tam w boskim Buenos czy innym
Janeiro żeby zbić z pantałyku
wszystkich śpiących mnichów-poetów

kiedy się podniosłam nie było poezji nie było drzewa
ani ciebie nie został nawet jeden gorzki migdał
kiedy się podniosłeś nie było mnie

5 komentarzy:

andrzej pisze...

podoba mi się, jakże inny od tego czytanego wcześniej

wuszka pisze...

ale jakże Pan mię wcześniej znał ;P

wczasowa pisze...

zrób Wusza odstęp po motylu, będzie fajny efekt
a tak to się marnuje

wuszka pisze...

pomyslę! wczasowo, a ja czasem o Tobie myslę i tak myslę, że mogłabyś się odezwać, co? ; P

j pisze...

Drzewo migdałkowe?
Nie słyszałem ;p