uczucie

odeszło
jak rękę odjął
i tak można żyć

myśli o zasypianiu

już luli la dzieweczko
noc i chłód i koniec pełni
i niech się spełni sen
laleczko niech się zaciemni
pokój domowy

już lulajże w szkatułce głowy
niech błyśnie skarb
zimowej bieli czar niech cię osłoni
i luli la

w srebrnym powietrzu
obłoczek pary i majak senny
niech się zestali i pryśnie
czar niech się przemyślnie
z mar w powróz splecie

ty w dal śnij tęsknotę
i z knotem świecy
coraz to krótszym

w tym śnie się pal

***

spakować krajobraz do pudełek
kamień po kamieniu włożyć do plecaka chleb
z jednego tylko pieca

oddalić się każdą cząstką
od tego co się chciało
na początku
nazwać domem drogę

i tak powędrować

krztusząc się ością horyzontu

tv

nie możemy obejrzeć
tego życia do końca bo gołębie
siadają nam na antenę

(kto nadaje ten sygnał?)

nic nie możemy

do końca