płot





Żegoty. grudzień209

święta warmia

może trzeba by na jej granicy zdefiniować
świętość – cechę opiewaną w źródłach
księgach myśli o niej
może

podobno archanioł przelatujący
nad nią najgościnniejszą
z zachwytu i zapomnienia
upuścił wór pieśni
i tu upadły
może

może wszechmocny
w wieki a nieśmiertelny

w lasach pomiędzy łagodnymi pagórkami
ciepłej a niewstydliwej matki ziemi
bije serce warmai – trzmieli

i sama nie wiem jak to się dziedziczy
tę świętość od najnieświętszych
czasów

jak się nasiąka nie krwią a miodem
nie suchym pyłem a żywicą
jak się ciemnieje od lasów szumnieje i źródli
i szkli się od zimy i błoci

może wszechmocny
wielki a nieśmiertelny
pełny jej gościnności

Podpatrzone











Makaronowo.2009.grudzień

wiecznie ten smętny człowiek

więc teraz raz
będzie wracał do domu uśmiechnięty
i wcale niezakochany ani że
wygrał w totka ani że tam w pracy
coś tam coś tam

no więc wraca uśmiechnięty i dobrze
mu tak dobrze że aż ja pierdole
w osiemdziesięciu procentach wierszy
nie przeczytasz o takim szczęściu

i ten człowiek
wcale nie ma
cudownej kobiety
nie urodziło mu się dziecko
że się tak sam do siebie uśmiecha
i klatki nie ma zaplutej
schodowej
i egzystencjalnych lęków

i nie jeździ nad morze
nie ma żadnych mew piasku
linii papilarnych
nie ma

się normalnie raz kurcze uśmiecha
do mnie
w tym wierszu